Wyświetlam 1 - 10 z 27 notek

Nowe miejsce

  • Napisane 27 sierpnia 2013 o 09:04

Powstało nowe miejsce, w końcu się przeniosłam. Mam tylko nadzieje, że tam będę częściej pisać… :)

Pozdrawiam.

Rocznicowo

  • Napisane 26 lipca 2013 o 08:29

Lipiec jest miesiącem dla nas bardzo ważnym. Właśnie dlatego ten miesiąc wybraliśmy na dzień naszego ślubu. W lipcu staliśmy się parą, dokładnie 15 lipca 2006 roku. Mija 7 lat jak jesteśmy razem. Były małe i większe upadki. Ale zawsze razem. Nigdy nie odważylibyśmy poprosić drugą stronę o przerwę, o chwilowe rozstanie. Bo albo wóz albo przewóz, nie ma nic po środku. Innym parom się to zdarzało… schodziły się i rozchodziły i tak non stop, aż w końcu się rozstawali. Ja dziękuje Bogu, że trafiliśmy na siebie, bo prawdziwa miłość nie zdarza się przecież często, ludzie muszą czekać latami… a my czekamy na nasz najważniejszy dzień… :) To piękne i wzruszające, kiedy mój Luby tak bardzo tego chce, a jednocześnie się złości, że tyle musimy jeszcze czekać, mimo iż wiemy, że czas bardzo szybko nam przeleci…

12 lipca zaczeło się wielkie odliczanie – do Ślubu został rok!!! (teraz już mniej ;))

13 lipca – rok jestem w tej firmie ;)

15 lipca – 7 lat razem, ostatnia rocznica jako narzeczeństwo :*

Co u nas? Luby dużo pracuje, ale mimo wszystko spędzamy sporo czasu razem. Myślimy nad zakupem mebli, lub szafy do mojego wróć naszego pokoju. Rozmawiamy o przyszłości, jak to kobita, zastanawiam się i martwię jednocześnie ;). Dużo odkładam, co mnie czasami irytuje, bo nie na wszystko można sobie pozwolić tak od razu. Ciężko jest nam, a raczej MI do końca nauczyć się wspólnej kasy, bo nie przeszkadza mi kiedy ja coś kupuje, ja za coś płace, jak Luby też mi nie przeszkadza, ale czaaasem dość często jest mi głupio, wole za swoje, wole coś zostawić na następny miesiąc, albo nie powiedzieć o czym myślę, a on się „złości” ;) Wszystkiego się trzeba nauczyć, tego również… :) Po prostu nie bardzo potrafię kogoś o coś prosić… popracuje(my) nad tym :)

Luby przykleił się do mnie na dobre, mimo że śmieje się, ze do ślubu celibat… ale im częściej mu to powtarzam, tym cześciej, się do mnie klei… komplementuje, nie powiem, całkiem mi się to podoba ;)

14 lipca byliśmy na weselu kuzyna, jako drużbowie… ;). Wesele było rewelacyjne!!!!! Orkiestra bardzo dopisała, jedzonko pyszne, kuzyni i kuzynki wariaty jakich mało – czego chcieć więcej ;). Kamerzysta co rusz się zza kamery podśmiewał i stwierdził, że będzie co oglądać ;)

Jutro kolejne wesele to już 4… piękne mielibyśmy wczasy za tą kasę, oj piękne ;)

Nazwa

  • Napisane 3 lipca 2013 o 09:11

Pytanie mam i dylemat jednocześnie… przenieść się na nowy portal, ALE zostawić starą nazwę bloga, czy przenieść się ALE z nową nazwą… tylko problem jaką. Nie wiem co począć :)

Detale

  • Napisane 27 czerwca 2013 o 09:59

Niedługo do naszego ślubu będzie rok. Luby się z lekka przerażił (że ten czas aż tak szybko ucieka), powtarza mi ciągle, że za kilka tygodni bylibyśmy już małżeństwem, gdybyśmy się zdecydowali na ten rok, czego On bardzo by chciał. Zresztą ja również, ale sprawy finansowe i dużo wesel w tym roku przeważyły, że nasz ślub będzie za rok.

Na spokojnie wszystko dogrywamy, w sumie sprawy grubsze są załatwione, wiadomo nie wszystko, ale człowiek spokojniejszy. Ja teraz zajmuje się detalami, jestem ciekawa kiedy Luby się zdenerwuje i powie, że wymyślam, ale jak na razie na moje pomysły patrzy przychylnym okiem. Wiemy, że będą u nas śpiewniki, sama będę je robiła, muszę jakiś fajny papier kupić, „z grubsza” piosenki mam wybrane, napisane na komputerze, dodałam kilka obrazków, ale na razie nic nie drukuje jeszcze jest czas na zastanowienie się i na zmienienie ewentualnych przyśpiewek. Na śpiewnikach na pewno będzie znajdował się napis z naszą datą ślubu, nasze imiona, możliwe że i zdjęcie, wszystko kwestia dogrania. Na samym końcu myślałam, żeby napisać podziękowanie, ale ostatnio wymyśliłam, że jednak zrobimy coś innego. Przy każdym nakryciu będzie sobie siedział Aniołek z podziękowaniem dla Gości i to jest strzał w dziesiątkę!!! Chcemy każdemu z osobna podziękować…. :)

Coś takiego, nie wiemy jakie dokładnie to będą aniołki, czy bardziej leżące czy siedzące, czy same główki, czy z gipsu czy z masy solnej. Będziemy to na pewno zamawiać szybciej, ale bliżej wesela, kiedy będziemy już znali kolor przewodni :)

Będąc ostatnio na weselu gdzie było rewelacyjnie!!! Zabawa skończyła się po 5 rano!! A gdzie jeszcze poprawiny?? :) Miałam mały problem wybrałam się na poprawiny w małej czarnej, która ma rozporek, złapałam dziwny film, że rozporek mam za duży i jak będę tańczyć wszystko będzie mi widać ;). Oczywiście wszyscy mówili mi, że wymyślam, ale ja swoje… dobrze, że miałam w miarę blisko i mowie do Lubego, żebyśmy poszli do jego bratowej, na pewno mi to zaszyje. Ale akurat przyszła Młoda, pytam czy nie ma igły i nitki, a ona mi mówi, że w łazience jest różowe pudełeczko a w nim wszystko co potrzeba i to jest super sprawa!!! Dobrze, że miałam się gdzie poratować, ale co jak wesele daleko? Nie ma w sumie znajomych wtedy całe poprawiny przesiedziałabym, a tak problem z głowy. U nas również będzie takie magiczne pudełeczko. Ostatnio na blogu wyczytałam, że jedna z dziewczyn była na weselu gdzie by coś takiego, tylko spakowane w reklamówce. Widzę więc, że to coraz częściej się pojawia. W Naszym pudełeczku znajdzie się na pewno, igły, nitki, agrafki, plastry na odciski, chusteczki, tabletki przeciwbólowe, no spa, spirytus salicylowy, coś na komary, lakier do paznokci, lakier do włosów, jakieś chusteczki nawilżające, w tamtej reklamówce były jeszcze podpaski, tampony i prezerwatywa :) Mój Luby kiedy powiedziałam mu o takim pomyśle, pierwsze co wymyślił to prezerwatywy ;) Co myślicie na ten temat dawać, nie dawać? :)

 

.

  • Napisane 7 czerwca 2013 o 08:00

Wesele siostry???? Na tak pięknym nie byłam jeszcze chyba nigdy. Był las, kaplica,  ksiądz który znał siostrę doskonale, śpiewały ptaki, były brawa, radość, wzruszenie, Ave Maria grane na skrzypcach przez 9 latkę. Cały tydzień lał deszcz a w sobotę przepiękne słońce… A ja? popłakałam się i żeby to raz ;). Brat się śmiał ze mnie „co to będzie na Twoim ślubie?”. Wszyscy jej dziękowali, bo na takim ślubie jeszcze nie był nikt. Miała marzenie… uparła się i zrealizowała je, mimo że niektórzy w tym pewnie i ja przez moment patrzyliśmy na to nie bardzo przychylnie… ale było przepięknie!!!

Siostra sprzedana, za rok moja kolej, myślę o wszystkim układam sobie w głowie co i jak, grubsze sprawy są pozałatwiane, oczywiście masa spraw jeszcze zostaje do ogarnięcia, ale jeszcze dużo czasu mamy.

W tym roku mamy 4 wesela, huura!!!! Bo zabawa (lubimy wesela), ale wiadomo wydatki, wydatki, wydatki. Jedno wesele siostry – odhaczone, dwa pozostałe kuzynki i kuzyna, no i najbliższe przyjaciół 15 czerwca  i to 2 dniowe ;/. Zastanawiamy się ile się daje pieniążków na 2 dniowe wesele…

Szkoda, że nikt nie zagląda tutaj, no ale cóż :)

..

  • Napisane 20 maja 2013 o 11:48

Nie po drodzę mi tutaj ostatnio strasznie… a szkoda.

Za tydzień wesele siostry, uwierzcie pomieszanie z poplątaniem :) A 11 maja odbył się panieński, impreza była niesamowita po prostu i chyba jeszcze nigdy w życiu nie miałam takiego kacora… łeb mi po prostu pękał. Chociaż nie wiem, ale CHYBA nie wiadomo jak dużo nie wypiłam… bardziej ta muzyka z klubu mi dała popalić ;) Nie sądziłam, że moja siostra to aż taki szaleniec, było super! Najpierw na mieszkaniu się doprawiałyśmy, potem piknik w parku, a na koniec do klubu… było fajnie, nie wulgarnie, prezenty były i jak to z babami, śmiechu cała masa! W niedziele zaprosiła nas siostra na obiad, a po obiadku pojechaliśmy do „przylasku” do kaplicy odbędzie się tam ślub, oczywiście jak będzie pogoda w miarę… i smutek mnie zaczyna łapać pomieszany oczywiście z radością… bo niby rodzina się powiększa, ale mimo wszystko się pomniejsza… bo siostra będzie mieszkać daleko, nie każda wigilia będzie spędzona u nas…Jeszcze trochę spraw na głowie jest z tym weselem, niby drobnych ale przez odległość między siostra a przyszłym szwagrem i ogólnie miejscem wesela trochę się problem robi… ale damy radę :P :)

16 maja w naszej mieścinie, choć tego mieściną nazwać nie można był prezydent RP Bronisław Komorowski, sprzątania było masa… kupa śmiechu, bo i dziury połatali i trawę wykosili, a ‚centrum’ sprzątali tak jakby prezydent miał się co najmniej „tylać” po tych chodnikach ‚;)

Ostatni weekend upłyną nam na grillowaniu, najpierw u teściowej – Zofia (imieniny). Pojedliśmy smacznego jedzonka, coś tam się napiliśmy a potem któroś z dzieci rzuciło pomysł zabawy w chowanego, wiec te stare konie czyt my i kilka innych razem z nimi się bawiliśmy… wszystko super, tylko pewnie teściowa kipiała, bo trawa będzie podeptana, bo kwiatki, bo coś… ;) jakby tylko dzieci ganiały, na pewno było by krzyku masa, a że i starsi się „bawili” to była cisza… ;). Było wesoło bardzo… a dzieciaki też miały masę frajdy, bo ktoś się nimi zainteresował i poświecił im swój czas… :) W niedziele to samo – grill, trochę alkoholu.. wszystko wyszło spontanicznie, ale tak najlepiej… :)

I co? znowu mamy poniedziałek, tydzień szybko zleci, zresztą w sobotę wesele siostry… kiedy to zleciało dopiero był jeszcze rok, a za chwile będzie po wszystkim…

lol….

  • Napisane 26 kwietnia 2013 o 13:28

Dziś zachowałam się jak idiotka totalna :P Miałam klienta który często mnie „odwiedza” przeważnie jak jest brzydka pogoda. Dziś on się pojawił od razu uśmiech na ustach, ze chociaż raz się pokazał jak jest ładnie. Wiadomo gadka itp. mówi, że pojedzie na chwile, a jak materiał będzie przygotowany żebym zadzwoniła do niego, tak też zrobiłam… najpierw dzwoniłam ze swojego – normalne, ale nie odbierał, potem z naszej stacjonarki po którymś razie odebrał. Przyjechał zapłacił, napisałam mu na karteczce numer do szefa. Szedł do auta i tylko krzykną a ten numer co Pani do mnie dzwoniła to do szefa? a ja „nie do mnie”, gościu na to „a to się umówimy”, ja śmiech bo co mu miałam odpowiedzieć. Dosłownie po może 5 minutach dostaje sms „Kiedyś się odwdzięczę Pani za ten telefon”

Kurtyna! A ja szok,konsternacja i myślę sobie, że jestem mądra jak ta lala :P

 

Dziękuje za odzew, będę wkrótce maile wysyłać :), na razie muszę to ogarnąć.

Kto jeszcze chce nowy adres proszę pisać, najlepiej zostawiajcie MAILA i adres bloga.

 

Pozdrawiam, u was też tak ciepło? w weekend majowy ma być 30 stopni – szok. Słyszałyście o aferze na Podkarpaciu z naszym marszałkiem Karapytą? Śmierdząca sprawa i wstyd dla naszego województwa ;/

Zmiany!!!

  • Napisane 16 kwietnia 2013 o 09:10

Jednak będzie nowy blog nie czuje się tutaj jak u siebie, nawet mi już aż tak nie przeszkadza, że blog jest otwarty, tylko jakoś tu dziwnie jest… nie u siebie. Ktoś mnie jeszcze w ogóle czyta? Ktoś chce na mnie namiar? Zostawiajcie maile pod notką, jeżeli są tacy co tu w ogóle zaglądają, a jak nie ma, no cóż przeprowadzę się sama :), a do was jak zawsze będę zaglądała i zostawiała po sobie ślad.

Pochwale się wczoraj biegałam ;) ale chyba jednak tego nie lubię :P Aerobik + zumba będą tylko do końca kwietnia, wiadomo teraz każdy ma swoje prace koło domu itp.

.

  • Napisane 8 kwietnia 2013 o 09:42

Sukces dzisiaj świeci słońce!!! W końcu, może idzie wiosna? Każdy na to czeka z niecierpliwością. Również mój szef, zacznie się sezon, będzie więcej roboty. Z wiosną więcej klientów, zapewne dłuższe godziny pracy, nawet do 18… Tak czytam bo innych blogach, niektórzy zastanawiają się gdzie wyjada na wakacje, kiedy wezmą urlop. A ja? Ja mam pracę jaka mam, nie mogę tak po prostu wziąć tygodnia urlopu, nie ma takiej opcji. Będzie dobrze, jak uda się mieć którą sobotę wolną o piątku już nie wspominając… a soboty wolne trzeba będzie zagospodarować na wesele. Więc z wyjazdami może być krucho… nie cieszy mnie ta perspektywa nic a nic. Chociaż jest co świętować, ostatniego marca skończył mi się staż unijny i dostałam umowę na cały etat na rok – spodziewałam się na 3 miesiące, a tu proszę ;) Mój mały wielki sukces.

Chyba nigdy nie wspominałam o tym, ale miałam staż unijny, a resztę dopłacał mi pracodawca, więc pokrzywdzona nie byłam, tym bardziej, że za wszystkie nadgodziny itp mam zapłacone. Tylko z tymi urlopami, trochę kiepsko bywa… ale co zrobić, coś za coś. Pocieszam się tym, że się na urlopuje za wszystkie czasy na macierzyńskim ;), chociaż czy to można nazwać urlopem? Ostatnio bardzo we mnie, jak i w moim lubym pokazuje się instynkt rodzicielski. Ja nie mogę przestać o tym myśleć. On powtarza, że mogliśmy w tyk roku brać ślub, to staralibyśmy się szybciej o maleństwo itp. Wiecie co? Nie sądziłam, że człowiek zmienia myślenie, stają się ważne dla niego inne rzeczy, dzieci, rodzina, wspólny dom, wspólne chwile… nie myśli się już tak o imprezach, szalonym życiu, człowiek chce czegoś więcej… ja bardzo wierze, że to marzenie się spełni, myślę pozytywnie! Zaskoczona jestem sama sobą, bo z dziewczyny która dobre dwa lata temu obawiała się czy w ogóle chce mieć dzieci, tak bardzo ich pragnę… tak bardzo ich pragniemy oboje… Do wszystkiego się jednak dorastał, do ślubu, do dzieci, do mimo wszystko innego życia, do innych priorytetów.

Teraz kiedy mamy czas oszczędności, kiedy wiemy, że coś innego jest ważne, nie tak łatwo rozrzucamy pieniądze jak to jeszcze niedawno było. Oboje dużo odkładamy do wspólnej kasy „Na przyszłe życie”, na ślub i wesele, na jakiś domek, po prostu na potem. Nie ma takiej możliwości, żeby to rodzice organizowali nam wesele, płacili za wszystko, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Dla tego oszczędzamy, duża część jest na przyszłość i jest druga część na inne rozrywki, oczywiście mniejsza, ale nie narzekamy… ;). Wiemy, że to dla nas, żeby nam było lżej. Wychodzimy z założenia, że teraz jest trochę lżej, bo koszty utrzymania dzielą się na więcej osób i u mnie i u niego… zdajemy sobie sprawę, że poślubię, już takiej sumy jak teraz nie odłożymy, dlatego teraz trzeba się troszkę sprężyć żeby potem było lżej. Nie mogę się doczekać!!!

A dziś zumba + aerobik!!!!

Wyszło mi to całkowicie, bez ładu i składu, ale jest.

Buziaki Kochane, na maile odpowiem gdy będzie więcej czasu :)

Wielkanoc 2013

  • Napisane 2 kwietnia 2013 o 20:02

Myślałam, myślałam i wymyśliłam pomysł na nową notkę, często bywa, że każdy z nas jest innych zakątków Polski, inne ma tradycje, inne potrawy jada, ja chciałabym poznać trochę wasze tradycje, więc zacznę od pytań, chciałabym uzyskać odpowiedzi….

1. Jak wygląda u was wielki piątek i wielka sobota? U nas w wielki piątek, ja z racji tego, ze ciężko było mi się wyrobić jeszcze sprzątałam, sałatki szły w ruch, pieczenie itp. Wieczorem na 18 idziemy do kościoła, a o 21 jest Droga Krzyżowa, zawsze idziemy z krzyżem po naszej miejscowości, ale w tym roku z racji pogody wszystko odbyło się w kościele. Nasi strażacy przedstawili Mękę Pana Jezusa, można się było wzruszyć. W Wielki Piątek jak i w każdy piątek, nie je się mięsa, ale w ten wielki piątek dochodzi jeszcze post jeden posiłek do syta i dwa lekkie, czyli obiad (pierogi) i śniadanie i kolacja, miałam sałatkę i kawałek chlebka. W sobotę kto jest delegowany to wychodzi na święcenie, kto nie to jeszcze coś tam w domu się robi, w sobotę u nas też staramy się, żeby było bez miesnie – mimo, że to jest niekonieczne.

2. Główne danie na śniadanie wielkanocne? Daniem głównym jest żurek z jajkiem i kiełbaską/szynką. Jest tylko żurek jajka, kiełbaska, chlebek święcony.  Jak jest u was? Bo znam rodziny gdzie też je się żurek,  albo wcale się nie je żurku, tyko na śniadanie są np. sałatki. Następnie idziemy do kościoła (kto nie był na rezurekcji), a po kościele koło 11 – 12, przychodzą goście i wtedy hulaj dusza piekła nie ma, wnosimy na stół wszystko co wcześniej zostało przygotowane.

3. Ile pieczecie placków? U mnie piecze się 3 placki, w tym roku był sernik, placek z ptasim mleczkiem i placek  kakaowo orzechowy, była jeszcze babka drożdżowa (nie przepadam, wole piaskową), andrut, paluszki z kminkiem – pycha. Wiadomo sałatki była firmowa, czyli u nas to seler, pieczarki marynowane, kukurydza, majonez. Druga warstwowa z serem feta, brokułami, kurczakiem, prażonymi migdałami.

3. Odwiedzacie się nawzajem w święta? Mowie o rodzinie.  Oczywiście, że tak.

4. Mieliście dość tych świąt?  Tak miałam, ciężko było mi się wyrobić, byłam trochę zmęczona. Nie za bardzo odpoczęłam, nie bardzo się wyluzowałam, myślami byłam gdzieś koło pracy – niestety.

5. Lubicie przygotowania świąteczne? Owszem, ale jak nikt mi się nie wpycha, mówię o mojej mamie, która niestety czasem wprowadza nerwową atmosferę.

6. Boże Narodzenie czy Wielkanoc? Zdecydowanie Boże Narodzenie. Dla mnie mają więcej magii. Mimo, że w tym roku święta Wielkanocne też były magiczne bo pełne śniegu ;)

7. Świąteczna potrawa która wam najbardziej zasmakowała? W tym roku wygrywa babka piaskowa – cynamonowa i sałatka śledziowa u teściowej.

8. Skrobiecie pisanki? Kiedyś mama moja skrobała, ja teraz tego nie robię. Przyjdą dzieci pewnie będę się bawić w to. Teraz skrobane pisanki, dostaje od bratowej mojego Lubego. Ja daje jej jajka od swojskich kurek a ona się odwdzięcza pisankami, mimo że jej powtarzam, że nie dlatego daje jej te jajca.

9. Co lubicie w świętach? wolne :P

10. czego nie lubicie w świętach? Przedświątecznej bieganiny i powrotu do rzeczywistości.


  • RSS